piątek, 14 września 2012

Rozdział 2

21 luty 2012r.
 Podjęłam już decyzję. 
 Robię kolejne kroki w przód i nie mam zamiaru zawracać. Robię już ostatnie kroki w swoim życiu. Smutne? Mi było smutno dwa tygodnie temu, ale teraz czuję się... silna? 
 Ludzie mówią, że samobójcy to tchórze, bo nie mają odwagi stawić czoła największemu lękowi. Życiu. Tyle, że najczęściej takie zdanie mają osoby, których życie jest idealne... Tak mówią dzieciaki bogatych rodziców, osoby, które nigdy nie dotknęły życiowego dna, bo zawsze miały kogoś kto je wyręczył lub im pomógł. Jednak kiedy takie osoby, już sięgną owego "dna" to one prędzej kończą z życiem, niż ludzie, którzy na co dzień borykają się z różnymi problemami. 
 A jak jest ze mną?
 Moi rodzice nie są bogaci, ale nie są biedni. Dobrze się uczę. I mam siedemnaście lat...
 Pewnie wielu by powiedziało:
-Głupia smarkula, nie wie co to znaczy prawdziwy problem, jest na utrzymaniu starych i jeszcze narzeka, pewnie ją rzucił jakiś chłopak albo pokłóciła się z przyjaciółką i to jest powód, żeby się powiesić...
 Tak by powiedziały osoby, które mnie nie znają i nie wiedzą, czemu chcę skończyć z swoim życiem. Czyli tak by powiedzieli wszyscy. Nikt mnie nie zna. Nikt nic o mnie nie wie, poza... jedną osobą, która zniszczyła mi życie...
 Wszyscy ci, którzy mówią o samobójcach "tchórze", nie wiedzą jak owym "tchórzom" jest ciężko we własnej skórze, nie wiedzą jak jest im ciężko z własnymi myślami... Nie wiedzą jak mi jest ciężko... Jak boli mnie to, że budzę się codziennie rano i mam wyrzuty sumienia do całego świata o to, że się obudziłam...
 Nie stchórzyłam. Nie jestem tchórzem. Ja już jestem po prostu bezsilna... A to różni się od bycia tchórzem.
 Kocham swoich rodziców i brata. Wiem, że im sprawię największy ból, bo mnie już tutaj nie będzie. To oni będą się męczyć nie ja. 
 Tak bym chciała cofnąć czas, być nieświadomym dzieckiem. Dałabym wszystko, żeby być tak szczęśliwa jak byłam pół roku temu...
 Zamknęłam oczy i jeszcze raz to wszystko przemyślałam. Moje życie zawaliło się przez kilka zbędnych chwil. Nie. Nie zmienię już decyzji... 
 Spojrzałam w dół i zobaczyłam jak fale uderzają o klif.
 Ten skok będzie straszny, ale w sumie... to jest mi to obojętne-pomyślałam.
 No właśnie. Wszystko mi obojętne...
 Z przemyśleń  wyrwał mnie dźwięk pękającej gałęzi. Automatycznie odwróciłam wzrok od ciemnego oceanu i spojrzałam w głąb lasu. Nic. 
 Czyżby to był znak, że powinnam zawrócić?-spytałam samą siebie w myślach. 
 Czułam jak ktoś mnie obserwuje... Błądziłam wzrokiem po czarnych drzewach i nic nie widziałam. Spojrzałam w nocne niebo i gwiazdy. 
 Lubię oglądać gwiazdy,stwierdziłam. 
 Wiatr rozwiał moje ciemne włosy i otulił moją twarz. Zrobiłam krok w przód. Chciałam już zamykać oczy, żeby nie patrzeć w dół, ale coś znowu mnie zaniepokoiło. Szum fal był głośny, lecz słyszałam jakieś kroki. 
 Odwróciłam się przodem do drzew i jakaś postać pojawiła się znikąd. Pchnęła mnie mocno w brzuch i poleciałam w tył. Z mojego gardła wydobył się przerażający krzyk. Leciałam i leciałam i patrzyłam w niebo.
 Lubię oglądać gwiazdy, przypomniałam sobie swoją myśl sprzed kliku sekund. 
 Uderzyłam plecami o taflę wody, po czym zanurzyłam się pod nią. Moje ciało przeszywał niemiłosierny ból. Nie mogłam oddychać. Liczyłam na to, że wypłynę, ale nie dawałam rady... Jak zwykle. Silne fale dyrygowały moim ciałem, a ja byłam... bezsilna. Uderzyłam o głową o skały, co wywołało jeszcze większy ból. Moje ciało było sparaliżowane. To był mój koniec. 
 Poza ciemnością widziałam coś jeszcze... Nie były to gwiazdy. Tylko ciemne jak noc oczy... Ciemność...
 Lubię oglądać gwiazdy... 
 Dałabym wszystko, żeby być tak szczęśliwa jak byłam pół roku temu i móc zobaczyć je jeszcze raz...

5 komentarzy:

  1. Miałaś rację jak zawsze rozdział jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej jaki... nie nie potrafię się wyrazić. To za trudne. Napisałaś ten rozdział jakbyś sama to przeżywała. Tak się wczytałam, że nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam. Rozdział genialny i emocjonujący czekam na nn i zapraszam do siebie rozdział jest nowy i mam nadzieję, że ci się spodoba ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgodnie z Twoją prośbą informuję o nowej notce : pojawił się 1 rozdział na www.arkana-cierpienia.blogspot.com - zapraszam serdecznie :)
    P.S. W wolnej chwili zabiorę się za Twoje opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam jak ktoś wypowiada się na temat samobójcach... piszesz szczerze. To prawda, że ludzie nie wiedzą nic o samobójcach, bo prawda taka, że oni nie są tchórzami. Ludzie nie wiedzą jak to jest cierpień... są ślepi z tymi swoimi różowymi okularami na nosie. Rozdział cudowny. Życze dalszej weny
    + jeżeli lubisz fantasy to zapraszam do siebie ; wychodzaca-z-ciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny początek i świetnie to napisałaś jestem jak zwykle pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń